Walenty
Naczytałęm, naoglądałem, nawybierałem, no i poszedłęm do specjalstycznego sklepu - i tutaj szok. Panienka z pokolenia Z w profesjonalym sklepie zaczęla wołać Sławka ( zanczy się pomoc) jak mnie zobaczyłą, bo jej wyobrażenie o ciężkich biegaczach kończyło się na 85 kg. Ja ma ciut więcej. 105 kg. I przyszedł Sławek - popatrzył, odsunął te bajery od badanie kąta, natarcia, tempa w upadku itd.itdp. I polecił 3 modele z największą poduchą pod stopą. No i wyszło,że 2 z nich to jak pływanie po poduszcze i dlatetgo wybrałem , co wybrałem. Brzydkie jak ch..., drogie jak ch... , ale wierzcie mi dreptacze, truchtacze i biegacze w najlepszej kategrori 100+ ,że warto. Plery walą połowę mniej, kolano ciepri tylko następny dzień, stopy w sumie ok. Szok dla przypadków nieodwracalnych PESELOSY. Generalnie nie piszę recenzji, nie spusczam się w sieci, nie komentuję g... które płynie, ale pomyślałem,ze zdobie cos dla najlszej częsci społeczeńśtwa 50+ i dlatego to napisałem. Bogoem nie będę, ale se polatam....